niedziela, 15 stycznia 2017

1.Podążać za głosem serca cz.1

Po bitwie o Hogwart wszystko się zmieniło, nie tylko to, że zło umarło, bo w rzeczywistości ono będzie towarzyszyć zawsze. W tym dniu wszystko drastycznie się zmieniło, rodzina Weasley'ów opłakiwała śmierć swojego brata i syna, a inni opłakiwali swoje rodziny, więc zło wcale nie zostało do końca zniszczone, ale wszyscy poczuli, jakby dostali nowe życie. Wielu spośród walczących w tej bitwie, nauczyło się wielu nowych rzeczy, nauczyli się trzymać zawsze razem i w końcu stali się dojrzałymi czarodziejami pomimo to, że niektórzy jeszcze nie byli dorośli.
-Ginny co oni ci zrobili, wyglądasz jak siedem nieszczęść!-Powiedział Ron patrząc na obdarte kolana, poranione ręce i zabrudzona ranę na policzku, co bardzo przykuło też uwagę Hermiony i Harry'ego.
-Może trzeba to opatrzyć.-Zaproponowała Hermiona.
-Nie, naprawdę nic mi nie będzie.-Powiedziała i wbiegła na góre po schodach do swojego pokoju.
Po chwili milczenia na dole, Hermiona postanowiła pójść za nią.
-Hermiona a może...niech zostanie sama...-Odezwał się Ron, a Harry wciąż wpatrywał się w ogień kominka, który odbijał się w jego okularach.
-Ona, potrzebuje teraz pomocy. Porozmawiam z nią.-Powiedziała i weszła po schodach na górę, a kiedy stała już przed drzwiami usłyszała płacz i zawahała się, ale w końcu zapukała.
-To ja Hermiona.-Powiedziała słabym i spokojnym głosem.
-Idź, proszę cię.-Powiedziała z trudem powstrzymując płacz.
-Ginny, wiem, że teraz kogoś potrzebujesz, nie możesz zostać tak sama, bo oszalejesz, proszę, porozmawiaj ze mną...
-Wejdź.-Wydusiła.
Hermiona kiedy otworzyła drzwi i weszła do środka zobaczyła ja jak z załamanymi rekami siedziała na brzegu łóżka mnąc zdjęcie zmarłego brata.
-Ginny...-Powiedziała cicho i jej samej oczy zaszkliły się łzami, ale wiedziała, że musi wziąć się w garść jeśli chce postawić Ginny na nogi. Wiem, że to trudne, ale...
-Ty nie masz rodzeństwa i nie straciłaś nikogo z rodziny przez zwykłe okrucieństwo!-Powiedziała zdenerwowana, ale po chwili z powrotem opadła na łóżko i zaczęła płakać.-Przepraszam, ja po prostu nie wiem już co mam robić...
-Wiem Ginny, ja też już się w tym wszystkim pogubiłam, ale płacz nic nie da, wiem, że łatwo się tak mówi, ale bez względu na to co kiedyś zaszło powinniśmy iść do przodu.
-Ty jesteś mądra, masz Rona, na pewno dasz sobie radę, a ja?!-Powiedziała i rzuciła jakieś zaklęcie niewerbalne, które rozbiło lustro stojące przed nią.-Jestem nikim.
-Nie mów tak, spójrz na te plakaty, pomyśl o tym co zawsze chciałaś robić, o tym co zawsze cie motywowało, niczyje życie nie jest bez sensu.
-Tęsknie za Fredem, nigdy o nim nie zapomnę.
-Wiem.
-Właśnie co planujecie z Ronem?
-Nie wiem jeszcze, jak na razie chyba będziemy mieszkać tutaj, a po pogrzebie Freda pójdę odszukać rodziców.
-Przykro mi, że musiałaś wymazać im pamięć...
-Tak, ja też nie chciałam tego robić, ale tak było lepiej...
-Rozumiem cię. Wiesz, ja chyba wyjadę.
-Gdzie?
-Do Chicago, po pogrzebie Freda chyba wyjadę do kuzynki, a później sama sobie znajdę jakiś kąt.
-Nie będziesz tęsknić?
-Pewnie tak, ale ja nie mogę tutaj zostać, po tym wszystkim co się działo...
-Co z nami? Co z Harry'm?!-Hermiona postanowiła, że jednak wyrazi się jasno, żeby ją tu zatrzymać.
-Nic mu nie będzie, przecież ma się świetnie, ma swój dom w Dolinie Godryka, nikt już go nie prześladuje, ma tysiące propozycji, jest sławny, przystojny i zdolny, da sobie radę.
-Ginny, ty naprawdę zamierzasz to wszystko zniszczyć, po co w takim razie  w Hogwarcie robiłaś wszystko, żeby zwalczać śmierciożerców i wspierać Harry'ego. Czy to właśnie dla niego nie byłaś gotowa zaryzykować wszystkiego?!
-On jest bohaterem! Nie widzisz tego, że ja teraz zupełnie do niego nie pasuje! Jestem z biednej rodziny, muszę walczyć o moje marzenia, chociaż...co ja sobie myślę, że uda mi się dostać do Harpii z Hollyhead, przecież to jakiś ABSURD!
-Masz zamiar się poddać? TERAZ?! Kiedy już przetrwałaś najgorsze!
-Łatwo ci mówić, bo twój facet to nie jest wybraniec, a wiesz jak trudno było mi się z nim rozstać, mając świadomość, że mogę JUŻ NIGDY NIE ZOBACZYĆ GO ŻYWEGO!
-A więc jednak nazywasz go nadal swoim facetem...
-Daj spokój Hermiona...
-Jak chcesz, tylko proszę, zastanów się dobrze nad tym co chcesz zrobić, bo będziemy tęsknić.-Powiedziała i ją przytuliła.
-Ja też, przemyślę to...


               Witajcie! Mam nadzieje, że post wam się podobał. Nie wiem kiedy dokładnie, ale pojawi się również druga część tego posta, wiec nie przejmujcie się tym, że jest on jakby nie dokończony. Jeśli macie ochotę poczytać więcej opowiadań o tematyce Hinny zapraszam również na mojego drugiego bloga, który jest już bardziej rozwinięty https://hinnylosy.blogspot.com/2017_01_01_archive.html









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz